Archiwum kategorii 'źródła i mistrzowie'

16
wrz
09

o życia wartości

życie wartością najwyższą jest

ale jakie życie?

ale czy każde życie?

czy życie pieska, kotka i krówki jest tak samo wartościowe jak ludzkie? nie? ok, niech będzie:

życie ludzkie wartością najwyższą jest

ale jakie życie ludzkie? życie księdza i lesbijki? życie mordercy? życie człowieka po 90, z alzheimerem i upośledzeniem funkcji motorycznych? życie islamskiego albo amerykańskiego terrorysty? życie dziesięciocioletniego chińczyka w fabryce nike? życie sześcioletniego afrykańczyka niewolniczo pracującego na plantacji kawy? życie porządnego polskiego katolika i życie zgwałconej nastolatki która usunęła ciążę?

w teorii może tak, a w praktyce? bynajmniej…

czy moje życie ma wartość jeśli nie jestem jak człowiek traktowana i szanowana? czy moje życie ma wartość, jeśli inni ludzie nie uważają mnie za wartościową osobę?

w praktyce życie ludzkie ma wartość taką, jak wartość rynkowa człowieka,  więc człowieczeństwo mierzone jest wartością rynkową. a więc kto jest bardziej a kto mniej człowiekiem?

myślę że życie ludzkie samo w sobie, sam fakt istnienia życia w człowieku nie jest i nie powinien być wartością najwyższą. powinien być wartościowy, powinien być wartością samą w sobie, ale nie powinien być wartością najwyższą. zresztą żadna kultura o jakiej przyszło mi czytać nie uznawała życia za wartość najwyższą. ale pewnie jeszcze mało w życiu przeczytałam.

więc jakie mogą być wartości wyższe od samego życia ludzkiego?

kultury wschodnie mówią że godność i honor

niektóre kultury że władza

inne że wolność

jeszcze inne że miłość

przeczytałam fantastyczną książkę, która mówi o wielu kwestiach, ale dla mnie mówiła o wartości życia i wartościach w życiu. polecam czytającym po angielsku. Ishmael

24
wrz
08

prawdziwa kobieta

Była sobie kiedyś czarna kobieta, niewolnica. Przeszła wiele dobrego, ale najpierw wiele złego, dożyła wyzwolenia, stała się wędrowną kaznodzieją i popełniła przemówienie, które przeszło do historii. Była rewolucjonistką, zmieniła amerykańskie myślenie o kobietach i kształt tworzącego się wtedy ruchu kobiet. Za feministycznym thinktankiem polecam państwu – Sojourner Truth: Czyżbym nie była kobietą? (przemówienie wygłoszone w 1851 roku na konwencie Kobiet w Ohio)

No cóż, moje dzieci. Gdzie panuje bałagan, tam coś musi szwankować. Myślę, że między Czarnymi z Południa i kobietami z Północy, wszystkimi mówiącymi o prawach, biały mężczyzna szybko znajdzie się w kropce. Ale o czym właściwie mówimy?

Ten tam człowiek powiedział, że kobiety potrzebują pomocy w podróży, trzeba je przenosić przez rów, no i wszędzie muszą mieć najlepsze miejsce. Mnie nikt nigdy nie pomagał wsiadać do powozu ani nie przeniósł mnie przez błoto, nigdy też nie dostałam najlepszego miejsca. Czyżbym nie była kobietą?

Spójrzcie na mnie, spójrzcie na moje ramiona! Orałam i sadziłam, chodziłam do obory i żaden mężczyzna nie musiał mnie tam prowadzić. Czyżbym nie była kobietą? Umiem pracować jak mężczyzna i jeść jak mężczyzna – jeśli tylko tyle dostanę – a także jak mężczyzna znosić chłostę. Czyżbym nie była kobietą?

Urodziłam trzynaścioro dzieci i musiałam patrzeć na to, jak większość z nich została sprzedana w niewolę. Gdy krzyczałam w matczynej rozpaczy po ich stracie, nikt poza Jezusem mnie nie słyszał. Czyżbym nie była kobietą?

Oni jednak mówią o czymś w głowie. Jak to nazywają? [ktoś z publiczności szepcze - intelekt]. Tak jest, kochanie. Jak się to jednak ma do praw kobiet i Czarnych? Jeśli moje naczynie nie mieści więcej jak pół kwarty, a wasze zawiera całą kwartę, czy to oznacza, że macie prawo odmówić mi mojej skromnej połówki?

Jednak ten tu mały człowiek ubrany na czarno, powiada, że kobiety nie mogą mieć tyle samo praw co mężczyźni, bo Chrystus nie był kobietą! Skąd się wziął ten wasz Chrystus? Skąd się wziął ten wasz Chrystus? Z Boga i kobiety! Mężczyzna nie miał z Nim nic do czynienia!

Jeśli pierwsza kobieta, jaką Bóg kiedykolwiek stworzył, była na tyle silna, by sama wywrócić świat do góry nogami, kobiety razem powinny być zdolne odwrócić go z powrotem na właściwą stronę! A teraz tego żądają – lepiej żeby mężczyźni dali im to zrobić.

Pięknie dziękuję, że mnie wysłuchaliście. Stara Sojourney Truth nie ma nic więcej do dodania.

Przemówienie krótkie, ale wielkie.

23
wrz
08

Fantazja Współczesnej Kobiety Sukcesu

Znalezione na fantastycznym, niedawno odkrytym blogu alebalagan

Po ciężkim dniu w biurze, późnym wieczorem w końcu dotarła do ulubionego pubu. Usiadła przy barze i delektowała się ulubionym drinkiem. Taaak… tylko tutejszy barman potrafi zrobić go, tak jak ona lubi. Rozejrzała się po sali i zobaczyła w drzwiach najwspanialszego mężczyznę w swoim życiu. Wysoki… umięśniony…przystojny… hmmm… Gęste ciemne włosy… Piękne, błyszczące zielone oczy… Każdy jego ruch był tak męski i zmysłowy, że nie mogła od niego oderwać oczu. Mężczyzna szybko zorientował się, że jest obserwowany i z chytrym, seksownym uśmiechem podszedł do niej. Zarumieniła się. Chciała przeprosić, że się gapiła ale jej nie pozwolił. Przerwał jej, nachylił się nad nią i wyszeptał jej swoim głębokim, miękkim głosem do ucha:
- Zrobię dla ciebie wszystko czego pragniesz. Cokolwiek, o czym do tej pory mogłaś tylko marzyć. A zrobię to za jedyne 50 $. Jest jednak jeden warunek.
Kobieta, drżącym już z wrażenia głosem, spytała jaki to warunek. On odpowiedział:
- Musisz powiedzieć czego pragniesz w trzech słowach.
Kobieta patrząc w jego oczy o hipnotycznym spojrzeniu rozważyła propozycję i sięgnęła do swojej torebki. Wyjęła banknot 50$. Na serwetce napisała swój adres i zwinięte razem wcisnęła w oczekującą na to silną męską dłoń, po czym nachyliła się w jego stronę i wyszeptała trzy słowa:
- Posprzątaj … moje … mieszkanie …

Taaa… zawsze mówię, że najlepszą grą wstępną jest dobrze przez męża wysprzątane mieszkanie, widać działa nie tylko w przypadku mężatek :)

i druga ze znalezionych na wspomnianym blogu fajowych rzeczy, podpisuję się obiema rękami -

Ostatnio podczas intensywnych  rozmyślań o partnerstwie i niepartnerstwie w pracy domowej nasunął mi się przed oczy obraz z dziedziny odległej od garów, pieluch, czy ścierania kurzu. Przypomniałam sobie igrzyska zimowe w Albertville i swoje bezbrzeżne zdumienie, że szybkie zamiatanie lodu przed toczącym się kamieniem zostało uznane za dyscyplinę sportową. Curling – bo o nim mówię – jest dyscypliną faktycznie dziwaczną. Uprawiający curling zapewniają, że to istne szachy na lodzie – sport fascynujący i przyjemny – choć wcale nielekki. Dlaczego jednak przyszło mi do głowy takie skojarzenie?

Ano dlatego, że praca pełnoetatowej gospodyni domowej jest jak curling – wieczne zamiatanie lodu przed sunącym przez karierę zawodową mężczyzną-rozpędzonym kamykiem. Usuwanie mu spod nóg prozaicznych przeszkód, torowanie i wygładzanie drogi, czasem korekta kierunku…

Tyle że w curlingu medal dostają zawodnicy – a w życiu kamyki!

31
paź
07

język inkluzywny

Mój dawno temu wspomniany wykładowca – ćwiczeniowiec, pan Aleksander Gomola, z którym, ku mej boleści, nie mam już zajęć, napisał artykuł, który polecam wszystkim zainteresowanym językiem teologii feministycznej i nie tylko. Ja swego czasu pisałam o języku wykluczającym, zaś pan Aleksander porusza temat języka inkluzywnego. Szczerze polecam.