Archiwum dla maj, 2009

11
maj
09

regeneracja

Taka moja mała regeneracja po okresie melancholijnej zapaści pisarsko-twórczej.

Byłam wczoraj w kościele. Powinnam powiedzieć że jak zwykle w niedzielę, ale nie jest to takie oczywiste. Do kościoła bowiem z konieczności i z wyboru też chodzę najwyżej raz w miesiącu. Uprawiam kościół i bywam kościołem znacznie częściej i to mnie cieszy. Chodzenie do kościoła nie cieszy. Ale to jest wątek na inną okazję. Dziś chciałam napisać że byłam w kościele i że z niekłamaną radością wysłuchałam kazania (a to mi się zdarza raz na ruski rok).

Kazanie było o gościu – takim co jest gościem w życiu, przybywa do życia w gości, nic nie robi bo jest gościem, oczekuje, że zostanie obsłużony bo gość nic nie musi robić tylko być wielkim. Znam kilku takich “wiecznych gości”. Kazaniu towarzyszył tekst z ewangelii o tym jak Jezus pomimo że był Panem i Bogiem zniżył się żeby umyć uczniom nogi. Pomimo że był gościem na ziemi przyjął rolę gospodarza – usługującego innym. Fajne. Ale najbardziej w kazaniu podobało mi się to, że postawa chrześcijańska i chrześcijaństwo generalnie zostało zdefiniowane nie poprzez poziom uniesień duchowych czy przez częstotliwość wykonywania obowiązków chrześcijańskich typu modlitwa, czytanie biblii, uczęszczanie na nabożeństwa, ale poprzez bycie gospodarzem dla innych, służenie innym. I to jest dla mnie clue. Pewien pastor nazwał taką postawę ewangelią obywatelską i chyba miał na myśli coś gorszego niż “prawdziwa” ewangelia.

Ewangelia obywatelska to taka, która widzi człowieka razem z jego potrzebami, które trzeba zaspokoić (i nie o zachciankach mowa). Potrzebami nie tylko duchowymi, ale wszelkimi. Traktuje człowieka jak człowieka a nie jak dane statystyczne lub przestrzeń do zaistnienia dla duchowieństwa.

Ewangelia obywatelska to taka, która chce tak samo traktować człowieka, bez względu na jego pozycję społeczną, przynależność kościelną, stan posiadania i miejsce zamieszkania.

Farmer uprawiający kawę w Etiopii ma takie same potrzeby życiowe jak współspacz z ławki w kościele. Jak być gospodarzem a nie gościem w życiu? Współspacza z ławki w kościele możesz zabrać na kawe, pogadać, może ma zmartwienie o którym chce pogadać, a może ma inny powód do tego żeby spać w ławce w kościele. I możecie wypić kawę Fair Trade, której zakup pomoże farmerowii w Etiopii przeżyć i wyżywić rodzinę. Obie te rzeczy wyglądają na zachowanie gospodarza. Grzanie ławek w kościele to postawa gościa, który jest i nic nie musi robić bo jest wielkim gościem.