Gdzieś kiedyś przeczytałam, że feminizm jest bez sensu, bo ideologicznie dąży do samozagłady. Chodzi o to, że założenia feminizmu (tzw. minimum feministyczne – 1. kobietom dzieje się krzywda, 2. można i trzeba ten stan zmienić, 3. muszą tego dokonać kobiety, nikt nie zrobi tego za nie) jeśli dojdą do głosu i odniosą sukces, to unicestwią feminizm ideowy, który nie będzie już potrzebny.
Na południu USA nastąpiło uwolnienie niewolników, w związku z czym sytuacja uwolnionych uległa znacznemu pogorszeniu. W świetle prawa byli wolni, ale ponieważ nie byli wykształceni nie mogli zdobyć innej pracy niż ta, którą mieli do tej pory. Pracowali u tych samych właścicieli ziemskich, ale ci zaczęli za pracę płacić. Niewolnik nie był już niewolnikiem, pracował, jadł i mieszkał korzystając z wolności, nie był niczyją własnością a więc nikt nie miał obowiązku go utrzymywać. Okazało się że większość “uwolnionych” musiała za jedzenie i miejsce do spania zapłacić więcej niż byli w stanie zarobić. Każdy rok wolności powiększał ich długi. Wolność, ale tylko pozorna, bo dotychczasowi właściciele dzięki dobrze rozwiniętemu systemowi represji byli w stanie równie sprawnie jak wcześniej krępować dotychczasowego niewolnika. Nie zniknęło zniewolenie, zmienił się jedynie sposób zniewolenia.
Która z nas nigdy nie słyszała “same tego chciałyście” w odpowiedzi na apel o równe rozłożenie obowiązków domowych i innych? Skoro chciałam wolności, to znaczy, że można wycelować we mnie dobrze przez wieki rozwiniętym systemem represji? Chciałaś pracować zawodowo, chciałaś zarządzać swoją płodnością? A masz, a masz – musisz teraz być idealną pracownicą, idealną matką i idealną żoną, wszystko na raz… Niezależna ekonomicznie kobieta nierzadko płaci za to okrutną samotnością i wykluczeniem towarzyskim.
W połowie ubiegłego wieku, gdzieś na południu stanów ktoś wpadł na genialny pomysł – aby polepszyć sytuację czarnych wprowadzono segregację rasową. Separated, but equal. Jaki był efekt? – KKK, publiczne lincze, zamknięcie drogi do awansu społecznego.
Kobiety też coś sobie wywalczyły, ale ponieważ zagrażają sytuacji mężczyzn, trzeba je umiejętnie szufladkować – parytet, partia kobiet… trzeba pokazać kobietom, że ich miejsce jest tam gdzie się im pokaże – w specjalnie dla kobiet wyznaczonych miejscach. Idź kobieto, realizuj się tam, gdzie ci pokażą, gdzie ci wolno, a potem wracaj do domu, sprzątaj, gotuj i ródź dzieci…
A o tym jak kobiety zagrażają kulturze i cywilizacji następnym razem…