Parę dni temu spędziłam w pociągu i na oczekiwaniu w urzędzie skarbowym w sumie prawie 4 godziny, więc spokojnie mogłam zająć się prasówką. Na pierwszy rzut poszło Wprost. Rzadko czytuję Wprost, niełatwo jest mi bowiem przełknąć niektóre proPiSowskie, antyliberalne komentarze. Ale czytać trzeba, choćby po to, żeby znać nie tylko swój punkt widzenia. No więc otwieram, pierwsza strona i od razu strzał prosto w twarz. Okazuje się, że jestem rozhisteryzowaną pensjonarką, której nie stać na wysiłek rzeczowej analizy. Już mi to kiedyś kręcący wytknął, tylko subtelniej. Komentarze na temat otaczającej nas rzeczywistości, jeśli nie są matematyczną analizą, to są jedynie zbiorową histerią. Krytykujący jest tylko niespełnionym frustratem, nie wyszło mu w pewnej dziedzinie, więc się wziął i uwziął i tępi tych, którym się udało. A czy pan w ogóle słyszał o konstruktywnej krytyce? W artykule pana Janeckiego wszyscy się tylko pretensjonalnie brzydzą i oczywiście nic konstruktywnego z tego nie wynika. Więc po pierwsze: czy nie taka właśnie jest rola opozycji – krytykować rządzących? Po drugie, gdyby nie zaangażowani opozycyjnie dziennikarze i publicyści to jaką przeciwwagę miałyby media rydzykowe? W innym swoim artykule pisze pan Janecki o demokracji - o tym, że musi ona mieć swoje śmieszności i że sednem demokracji jest dialog i spór a nie jednomyślność. Ale spór czy protest wobec rządzących IV RP nie jest nazywany demokracją, za to jednomyślność z rządzącymi i z etyką katolicką, dla której w ogóle przecież nie ma alternatywy, jest najczystszą cnotą. Czy tylko ja wyczuwam zgrzyt? Krytykuję i krytykować będę, ale nie dlatego że jestem niespełnionym politykiem czy dlatego że politykiem być chciałabym ale się boję. Krytykuję, dlatego że widzę, myślę i się nie zgadzam, dopóki mogę. Nie każdy ma możliwość zwołania swojej prywatnej armii i zrobienia porządku z tym, co się nie podoba. A nawet jeśli – lepiej krytykować i pomagać władzy w ten sposób (w końcu spór to demokracja, to głos ludu), czy może lepiej czynem (zbrojnym?) pokazać co się myśli? A może lepiej nie myśleć? Wtedy nie będzie problemu z niszczącą demokrację jedno-myślnością.
Komentarzy: 2 jak dotychczas
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Ha, wypada mi jedynie pogratulować rzeczowej analizy :p
Ale pełna zgoda co do Janeckiego (no, że jak za władzą to demokracja, jak przeciw to już nie). Obecny rząd jest pierwszą władzą, która próbuje udowadniać, że myślenie zgodne z jego linią jest niezależne, a niezależne – jest zależne (od układu, antypolskich włascicieli mediów etc).
Comment przez popieluch lipiec 21, 2007 @ 11:01 amJestem pełna podziwu dla cierpliwości, z jaką polemizujesz z Janeckim. Kiedyś też o nim pisałam u siebie w notatce “Atrakcyjność polskiego mężczyzny”. Janecki myśli, że jest błyskotliwy, a jest po prostu zwykłym chamem.
Comment przez siostra lipiec 22, 2007 @ 5:39 pmTo mówiłam ja, siostra.sister