Jestem studentką. Nigdy nie studiowałam dziennie, nie było mi to dane. Po raz trzeci w życiu studiuję zaocznie. Dwóch pierwszych studiów nie ukończyłam, przestałam studiować po trzech i po czterech semestrach. Jakby zsumować cały ten czas, który spędziłam studiując, byłoby prawie pięć lat. Przez te lata cyklicznie powraca do mnie uparcie jedna myśl – student zaoczny w tym kraju, to gorszy rodzaj człowieka. Z moich obserwacji wynika, że student zaoczny zobowiązany jest płacić, opracować i opanować materiał samodzielnie, oraz nie wychylać się. Prawa studenta zaocznego wyglądają mniej więcej tak samo. Pierwszym kierunkiem, na jakim studiowałam było, bardzo wtedy modne, zarządzanie i marketing. Osób przyjętych na pierwszy rok – ponad 800, po 40 w grupie na ćwiczeniach. Ciężko było się czegokolwiek nauczyć, bo nawet jak ktoś bardzo chciał się uczyć to zderzał się ze ścianą obojętności i niedostępności grona profesorskiego. Po pierwszym roku została nas połowa. Odsiew na studiach zaocznych jest dwukrotnie większy niż na studiach dziennych. Dlaczego? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Potem były drugie studia. Trochę lepiej, ale nie idealnie. A później wyjechałam do Stanów. Poszłam do zwykłego koledżu stanowego, żaden splendor. Ale doświadczyłam tego, że można być traktowanym uprzejmie i poważnie. Że profesor prowadzący zajęcia przykłada się, wymaga i pomaga, ma nastawienie, by służyć studentowi pomocą. Dlaczego nie mogę takiego nastawienia zobaczyć wśród polskich wykładowców?
Nauczyciel akademicki to już figura, władza niemalże. Nic, tylko bić pokłony. Proszę państwa, szacunek nie bywa bezwarunkowy, zdobywa się go ciężką pracą. Jestem dziś rozżalona, bo po roku doświadczania dość przedmiotowego traktowania przez niektórych wykładowców mojej nowej uczelni, dowiedziałam się że ćwiczeniowiec nie musi mi się tłumaczyć czy będzie na zajęciach czy nie, nie ma obowiązku się przede mną tłumaczyć z wykonywania swoich obowiązków wobec mnie. Jedni nauczyciele się nałogowo spóźniają, inni beznamiętnie odklepują swój materiał na wykładach bez względu na to czy jest on interesujący czy nie. Plan przewiduje kilkugodzinne przerwy między zajęciami (studenci dojeżdżający). Na palcach jednej ręki mogę policzyć przykłady i sytuacje, gdy jako studentka czuję, że komuś chodzi o rzetelne nauczanie, przekazanie wiedzy, pokazanie czegoś wartościowego. Przykładem mogą być zajęcia z panem, o którym wspomniałam w poprzedniej notce. Ale ogólnie mam odczucie, że chodzi już tylko o pieniądze. Bo godność osobista studenta jest mało istotna.
Ale ja też chcę być nauczycielem. Chcę uczyć innych tego, co sama wiem i dlatego potrzebuję swoją wiedzę rozszerzać, żeby później nie sprzedawać moim uczniom bubli. Będę podejmować pozytywistyczny trud nauczania. Może nawet będę siłaczką. Ale na pewno będę wyrażać swoje zdanie, mam czelność mieć je już teraz.
Panie Boże, chroń mnie przed pójściem tą samą drogą, co niektórzy moi obecni wykładowcy. Amen.
1 komentarz jak dotychczas
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Amen.
Powiem tak – z mojego porównania klimatu na studiach dziennych masowych i studiach zaocznych niemasowych – zdecydowanie lepiej wspominam zaoczne niemasowe. Fakt, że moja uczelnia jest (a napewno była w onym czasie) ewenementem.
Do studiów dziennych masowych powracając – dokładnie pamiętam to o czym mówisz – skakanie po ławkach i kolegom po głowach, żeby się dostać na lepsze godziny ćwiczeń, włażenie w dupsko starościnie roku, żeby dostać się na zerowy termin egzaminu etc. – a jednocześnie – poczucie wyższości wobec zaocznych, których bez ogródek traktowano jako wyrobników, którzy mają nas utrzymywać (no – że za ich pieniądze się wydział rozbudowuje etc.)
System może specjalnie taki stworzono, żeby prawnicy od najmłodszych lat uczyli się tego co w zawodzie ważne: chamstwa, tworzenia sobie układzików i olewania innych? (uwaga: to przytyk do klimatu na studiach, a nie przedstawicieli zawodu prawniczego jako takich)
Comment przez popieluch czerwiec 26, 2007 @ 11:09 am